Uuu.. Długo nie pisałam ; DD
Zostało tylko 7 dni ! Pamiętacie ; )
Ale dziś mam dla was coś specjalnego..
OPOWIADANIE
OPOWIADANIE
"Niewidzialny świat"
Poranek powitał mnie serią delikatnych dżwięków. Na twarzy czułam pierwsze promienie słońca padające przez okno. W pokoju unosi się lekki zapach czystej pościeli, a z kuchni dochodziła woń świeżych naleśników.
~~Mama~~ pomyślałam.
Ostrożnie podniosłam się z łózka. Najpierw powoli wyszukałam nogami miękie kapcie. Wsunełam stopy i wstałam. Od razu poczułam chłód, więc po odnalezieniu ciepłej, polarowej bluzy wyszłam do kuchni.
Mama podśpiewywała wesoło robiąc naleśniki. Zawsze tak robi. To znacznie poprawia mi humor.
-Eline! - zawołała mama. Właściwie to nazywam się Madeline, ale nikt tak na mnie nie mówi, zwykle wołają Lena ablo Eline.- O, tu jesteś skarbie. Nie zauważyłam cię. Siadaj, naleśniki zaraz będą gotowe.
-Dobrze mamo.
* * *
Po zjedzeniu śniadania, poszłam do pokoju. Jest on nie duży, więc łatwo mi się w nim poruszać. Nasze mieszkanie mieści się na parterze. Nad nami mieszka kobieta z dzieckiem. Często słychać z góry głośny śmiech. Należy on do córki tej kobiety. Z tego co mi opowiadała mama dziewczynka ma na imię Liz. Dziś również dało się słychać leciutkie tupanie w podłogę i głośne piski radości. Wielu ludzią by to przeszkadzało, ale mi nie. Lubię jak jest głośno, jak coś się dzieje. Mama zwasze się stara, żeby w domu było pełno dźwięków. Włącza telewizor, nawet jak go nie ogląda, śpiewa. Kiedyś grała na gitarze, ale po śmierci taty przestała. On kochał muzykę. Czasem wydawało mi się, że może bardziej kochał ją niż nas. Mimo tego nie potrafiłam mieć mu tego za złe. Jak byłam mała uwielbiałam wodzić małymi rączkami po jego twarzy. Dotykałam nosa, ust,najbardziej lubiłam jego szorstki, kilku dniowy zarost. Nauczył mnie grać na pianinie. Uwielbiałam grać. Wsłuchiwałam się dokładnie w każdy dźwiek, w każdą nutę. Ojciec mówił mi, że gdy dorosnę będę wspaniałym muzykiem i może pozwoli mi kiedyś wystąpić razem z nim. Tato, grał wieczorami w pobliskiej restauracji. Często tam przychodziłyśmy z mamą słuchać go. Uwielbiałam to miejsce, było tam tyle wspaniałych dźwięków ! W tle unosił się też aromat pysznych dań i kuszący zapach wina. Od jego śmierci nie grałam już na fortepianie.
-Kochanie, przyszła do ciebie Ronie- powiedziała mama cicho, jej głos zlał się wraz z strzypieniem drzwi mojego pokoju i głośnym dżwiękiem kroków z korytaża.
- Cześć ! Co ty jeszcze w piżamie ?- powiedziała Ronie na wejściu. Jest moją najlepszą przyjaciółką od zawsze. Poznałyśmy się kiedyś na podwórku. Siedziałm w cieniu wielkiego drzewa. W pewnym monencie usłyszłam dźwięk łamiących się gałązek za moimi plecami. Po chwili dobiegło do mnie głośne szczekanie pasa i piskliwy głosik małej dziewczynki.
- Chalie! -właściwie, jak się później dowiedziałam pies nazywa się Charlie, ale mała Ronie nie wymawiała 'r'. Mały puszysty szczeniaczek skoczył mi na kolana. Po chwili zjawiła się właścicielka. Zdyszana przystaneła na chwilkę złapać odech.
-Ohh. Tu jesteś.. Chalie. A ty kim jesteś ?- zapytała zaciekawiona.
-Nazywam się Madeline,ale wszyscy mówią mi Eline.
- Eline ? Dziwne.. mogę ci mówić Lena? Jakoś bardziej do ciebie pasuje.
- Dobrze, jak ci sie tak podoba. A ty kim jesteś ?
- No tak! Nie przedstawiłam się. Nazywam się Veronica.
- Długie masz te imię
- I kto to mówi - parsknęła opażona.
- Przepraszam, nie chciałam cię urazić. Chodzi mi o to czy nie masz żadnego przezwiska ?
- Hym..Mój starszy brat mówi na mnie papla, ale wątpię by to się liczyło.. Może mi wymyślisz jakieś fajne przezwisko. W takim jednym filmie było, że jak masz przyjaciółkę to musisz ją jakoś specjalnie nazywać.
- Jesteśmy przyjaciółkami ?
- A nie ? - zapytała zdumiona.
- Jak chcesz to możesz być moją przyjaciółką. Nigdy nie miałam przyjaciółki.
- Ja też. To jak będziesz na mnie mówić ?
- Hymm.. może Ronie ??
- Oh, jak ślicznie ! Ronie... Ronie.. - powtarzała ciągle. Właśnie tak się poznałyśmy. Miałyśmy wtedy po 5 lat, ale wciąż jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Nie wiem co bym bez niej zrobiła.
- Hej ! Słuchasz mnie wogóle ? - zapytała lekko poirytowana Ronie.
- Przepraszam, zamyśliłam się. To co dziś robimy ?
- Pomyślałam, że mogłybyśmy się przejść. Spacer dobrze by ci zrobił.
- Spacer ? Gdzie ? - spytałam zaciekawiona.
- Nad jezioro. Woda jest już wystarczająco ciepła, więc możemy pomoczyć nogi.
- Świetnie. Tylko pomożesz mi sie ubrać ?
- Jasne.
CDN
Jak się wam spodoba to będzie tego więcej. Zobaczę czy zgadniecie, co jest tu takiego nie zwykłego ; )
Branoc ( :
Tosterek
Jak się wam spodoba to będzie tego więcej. Zobaczę czy zgadniecie, co jest tu takiego nie zwykłego ; )
Branoc ( :
Tosterek